Z PERSPEKTYWY LUCAS'A.
Siedziałem w swoim apartamencie jak codzień. To tutaj wprowadziłem się po odejściu od Ann. Zawsze wolałem mniejsze mieszkania,ale podarowałem jej tą wielką willę w ramach tego,aby gdzieś mieszkała z dziećmi. Nie wiedziałem dlaczego się do mnie nie odzywa. Tak samo co z Taylor? No tak,wyjechała w trasę.- I znów kolejny nudny dzień,Luke. - Dodałem sam do siebie popijając kawę. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Pospiesznie krzyknąłem. - Otwarte. - Mruknąłem bez wahania wstając. Ujrzałem swoją bratową - Dani. - Hej loczek. Dzisiaj mamy kolację rodzinną. Idziesz ze mną? - Zerknęła na mnie z wielkim uśmiechem jak to Dani.- No dobra..Ale daj mi minutkę. - Dodałem cichawo i poszedłem się przebrać. Gdy to zrobiłem obaj wyszliśmy z mieszkania udając się w stronę mojego rodzinnego domu. Będąc po chwili na miejscu przywitałem się oraz wszedłem do ogrodu. Widząc moje dzieci uśmiechnąłem się szeroko oraz wziąłem je w ramiona. - Puszczamy bańki! - Uśmiechnął się Nathan. Zerknąłem na niego oraz sam ukucnąłem i puszczałem bańki z nimi i małą Nath.
Uśmiechałem się jak nigdy zerkając na wszystkich.Jednakże po krótkim czasie wszedłem do salonu oraz usiadłem naprzeciwku Mason'a oraz Dani. Zerknąłem na nich,a moją uwagę przykuła Ann. Moja Ann. Przyniosłam Nam po kawie. - Dziękuję. - Odparłem pod nosem oraz napiłem się.Wiedziałam jaką lubiałem.
Wdałem się więc w rozmowę z osobami naprzeciwko mnie. O czym rozmawialiśmy? O wszystkim tak naprawdę. O życiu,dzieciach. Uśmiechnąłem się widząc Antosię oraz wziąłem ją obok siebie. Zerkając na Ann zauważyłem jak siada na kanapie przesuniętej obok. Znów miała swoje cudowne,długie włosy. Chciałem się odezwać,ale usłyszałem jak Jacob wchodzi do pokoju. - Nathan chcę nową siostrę! - Mężczyzna dodał śmiejąc się. Roześmiałem się,ale reakcja Ann była najlepsza.
Z PERSPEKTYWY ANN.
Wybrałam się więc z dziećmi na rodzinny obiad do swoich teściów. W zasadzie byłych,ale nadal ich kochałam. Spędzaliśmy wspaniały czas. Nawet nie obchodziło mnie to,że Luke tutaj był. Słysząc słowa Jacob'a zrobiłam jakąś śmieszną minę. Jednakże wszystko zepsuła Dani. - Przecież Ty Ann jesteś w ciąąąąży. - Dodała zadowolona. Zerknęłam na nią jakbym miała ją zabić. Zapadła błoga cisza. Lucas zerkał na mnie zszokowany,a ja na niego. Atmosfery dodał Jacob śpiewając. - Ooo Single Laadies! - Krzyknął,a widząc nasze miny wycofał się.
- Muszę na chwilkę wyjść.- Dodałam pod nosem wychodząc na wielki taras.Ale to mi nie uszło na sucho. Lucas poszedł za mną,nieco wkurzony. - Dlaczego mi nie powiedziałaś?- Dodał opierając swoje umięśnione dłonie na klatce piersiowej.Szlak by to wziął.- Nie mogłam. Wiedziesz teraz życie z pustą blondyneczką. - Westchnęłam ciszej oraz dodałam ironicznie. - Zresztą..Podziękuj jej,za nagranie. Fajnie mówiłeś,że nie jestem ważna. - Uśmiechnęłam się ironicznie.- Co? Ale Ann..- Zerknął na mnie podchodząc bliżej oraz chciał coś dodać.- Tak wiem. Teraz będziesz mówił,że to nieprawda. Ale ja Ci już nie wierzę. Zrozum. - Zerknęłam na niego swoimi dużymi już oczami oraz dodałam. - To córeczka,prawdopodobnie. - Odsunęłam się zawieszając dłonie na barierce.

~ ♥~





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz