Łączna liczba wyświetleń

piątek, 17 lipca 2015

Things will never be the same.

Z PERSPEKTYWY ANN.

Po dowiedzeniu się przez wszystkich o mojej ciąży nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Chciałam sama mu o tym powiedzieć,ale najwidoczniej los tak zadecydował.Ale miałam to w nosie,w zasadzie nadal mam.Siedząc nadal w domu rodzinnym Panśtwa Jonas odnalazłam stary album otworzyłam go więc szybko.

Wspomnienia,wspomnienia - masa ich. Niestety musiałam jakoś odżyć więc przesuwalam kartki,cały czas.Aż natknęłam się na pewne zdjęcie.Było to zdjęcie Luke'a oraz naszej Tosii,która miała zaledwie 4 miesiące. Westchnęłam pod nosem chowając album,aż nie usłyszałam pukania.- Proszę. - Uśmiechnęłam się blado.

To był on. Westchnęłam pod nosem zerkając szybko na okno. Rozpuściłam swoje włosy. - Przepraszam,że no..Nie powiedziałam Ci. - Przeniosłam swój wzrok na jego. Jedyne co zrobił to przeczesał swoje włosy. - W porządku.Przyszedłem zapytać jak się masz. Potrzebujecie czegoś? - Uniósł swoje brwi ku górze.Słysząc jego ton głosu zerknęłam. - Nie,nic.- Spojrzałam kolejny raz w stronę okna i wstałam. Wyjęłam coś z torby i podałam mu. - To pierwsze usg. - Odparłam.


Z PERSPEKTYWY LUCAS'A.

Zerknąłem w jej stronę. Przyszedłem w sprawie dziecka i dowiedziałem się. Widząc zdjęcie USG uśmiechnąłem się dodając. - Ale już duża,tak? Nie mylę się,że to ona? - Zerknąłem na nią. Uśmiechnęła się delikatnie. - Mogę je zatrzymać?  - Zapytałem pod nosem,a ta tylk przytaknęła. - Słuchaj. To z Taylor..Może i z nią teraz jestem. Ale to nie ma znaczenia. - Zerknąłem siadając obok niej. - Nie zaczynaj..- Westchnęła pod nosem wstając. Zerknąłem na nią wstając za nią oraz przysunąłem się. Objąłem ją dłonią w pasie dodając. - Będę na dole. Jakby coś. To wiesz..- Szepnąłem wychodząc.

Udając się na dół zabrałem Tosię ze sobą. Uśmiechałem się do niej przytulając ją. - To co księżniczko? Może jakieś bajki? - Musnąłem ją w jej loczki który odziedziczyła po mnie. Wchodząc do salonu doznałem szoku. - Taylor?! - Szepnąłem głośno odstawiając małą. - To ja dzióbasku! - Krzyknęła zadowolona oraz skoczyła na mnie. Pocałowała mnie jak nigdy. Odwzajemniłem. - Mam cudowne wieści wiesz! - Uśmiechnęła się i usiedliśmy. Zerknąłem na całą moją rodzinę. - Więc? - Dodałem sztucznym uśmiechem. - Oj dziobasku. - Zerknęła na mnie przesuwając mi malymi bucikami pod nosem.Zaniemówiłem.- Jestem w ciąży! - Pisnęła siadając mi na kolanie. Uśmiechnąłem się sztucznie i wszyscy nam pogratulowali. Jednakże usłyszałem z tyłu trzask szkła. Taylor odwrociła się i uśmiechnęła ironicznie.

Pech by to wziął. Była to Ann. Zerknąłem na nią,ale nie mogłem się ruszyć. Wszyscy na nią spojrzeli. Spojrzała na mnie tak załamana,jak nigdy i..wybiegła. - Annabelle! - Krzyknęła Katie i chciała za nią iść,ale w tym momencie wstała Tay. - Spokojnie. Poradzi sobie. Jest duża. - Uśmiechnęła się wesoło oraz spojrzała na Nas. -  Jutro kolejne USG,misiu.- Dodała blondynka. - Pójdę jednak za nią. - Dodał Jacob oraz zerknął na mnie wściekły.

Z PERSPEKTYWY ANN.

Co do cholery? W ciąży?! I niby nic ich nie łączyło? Nie,nie,nie. Nic nie czułam. Nic. Biegłam ile miałam sił w nogach i w swoim ciele. Nie było to zdrowe dla mnie,ani dla dziecka. Ale musiałam się oddalić od nich wszystkich. Od wszystkich.

Usłyszałam krzyk swojego imienia. To był chyba Jacob. - Anabelle! - Krzyczał głośno. Ale nie obchodziło mnie to.Gdy tylko przystanęłam,aby na niego spojrzeć poczulam najogromniejszy ból.I wtedy? I wtedy już nic nie widziałam. Słyszałam tylko silnik samochodu,a gdy otworzyłam jednakże oczy..widziałam masę krwi i biegnącego szwagra. - Nie martw się! Nie wstawaj! Dzwonię po pomoc! - Krzyczał wołając na całe gardło. A ja zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz