Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 26 kwietnia 2015

Our first date.

Postanowiłam odpocząć po dzisiejszym dniu. Nathan i Antosia znaleźli się u swoich dziadków od strony taty. Miałam więc cały wieczór dla siebie. Postanowiłam odpocząć na tarasie jak to zazwyczaj robiłam.Stanęłam więc na nim oraz zaczęłam rozmyślać o..nim. O naszym pierwszym spotkaniu. A jakie ono było? Zobaczmy.

Był 29 Kwietnia 2011 roku. Południe. Postanowiłam wybrać się ze siostrami na jedną ze sławniejszych imprez.Jak to ja,skromna Annie ubrałam się schludnie. Byłam przeciwieństwem Katie oraz Danielle. Katie była wtedy młoda i zaczęła flirtować z Jacob'em. Moim byłym chłopakiem. Nie ułożyło się nam ale zostaliśmy przyjaciółmi. Wchodząc do klubu zostawiłam kurtkę i podeszłam do grupki znajomych. Usłyszałam : - Ej,Ann masz adoratora! - Zaśmiała się Danielle. Spojrzałam w tył. Był to przystojny chłopak. Dobrze zbudowany szatyn o brązowych oczach i lokach. Znałam go ze widzenia. Miał na imię Lucas,ale mówili na niego Luke.Zdziwilo mnie to,że spojrzał akurat na mnie. Posłałam mu uśmiech na co on odpowiedział innym gestem.

Zostałam zawołana do ich stolika,gdyż siedziała tam Katie. Westchnęłam niechętnie podchodząc oraz palnęłam cichawo. - Cześć. - Pomachałam im nieśmiało zerkając oraz gdy się przesuneli usiadłam. Od czasu do czasu zerkałam na chłopaka który mi się przyglądał.- Jestem Luke. - Dodał chłopak wysuwając swoją dłoń.- A ja Annie. - Podałam mu dłoń uściskując ją. - A to Mason. - Pokazał na starszego brata który się również przedstawił. Uśmiechnęlam się niemrawo.Nie wiedziałam w sumie co mam mówić.

- To może my idziemy po drinki.- Wypalił Jacob biorąc Masona oraz Katie. - Em,jasne. - Dodałam pod nosem zerkając na nich oraz po chwili na szatyna. - Więc,długo tutaj jesteś? - Zapytałam chłopaka.- Chodzę z Tobą do klasy już 3 lata. - Zaśmiał się zabawnie. - Racja. - Dodałam zawstydzona oraz przejechałam dłonią po swoim kolanie. - Może zatańczymy? - Zapytał się wstając i wysuwając dłoń. - Z chęcią. - Dodałam chwytając się jego dłoni.



I hope you find it what you looking for.

Kilka dni po zajściu na hali nasz syn miał swój pierwszy występ do występu w szkole. Podwiozłam go i powiedziałam,że będę czekała na niego na trybunach i kibicowała. Gdy wyszedł na scenę uśmiechnęłam się robiąc swój gest oraz spojrzałam na niego. Stresował się pewnie,gdyż Lucas i jego bracia byli w jury występu.Zerkałam na zestresowanego synka oraz westchnęłam czekając aż zacznie
Zerknęłam w stronę chłopaków siadając sobie na miejscu oraz w ostatniej chwili na syna pokazując mu aby zaczął już swój występ. Widząc jak osmiolatek zaczyna uśmiechnęłam się szerzej siedząc na swoim miejscu. Wsłuchiwałam się w tekst jego wybranej piosenki. Słysząc z jego ust tytuł "Vespers goodbay" zamarłam.Coś we mnie pękło. Westchnęłam po cichu spuszczając swój wzrok na dół oraz po cichawu odetchnęłam zerkając na wszystkich i wszystko.

Uśmiechnęłam się jednakże do niego zerkając na chłopaków którzy również byli zachwyceni i chyba wzruszeni. Lucas spojrzał na naszego syna jakby pierwszy raz w swoim życiu słyszał tą piosenkę. Siedziałam po cichu aby mnie nie zauważyli bo wtedy niestety musiałabym zwiewać ze szkoły. Spojrzałam na Nathan'a kończącego swoją pierwszą wzrotkę oraz po moim policzku poleciała pojedyńcza łza szczęścia i załamania.

Gdy chłopiec skończył jury podziękowało mu. Lucas zrobił swój słynny gest. Widząc jak Nathan do mnie podbiega objęłam go całując w czoło oraz uśmiechnęłam się. - To było dla Ciebie,mamo. - Wypowiedział. Musnęłam go ponownie w jego bujne włosy oraz chwyciłam za ramię dodając. - Byłeś świetny. Może teraz jedziemy to uczcić na lody? - Zabrałam swoją torebkę. Nathan się uśmiechnął,a po chwili podszedł do nas Luke. Przytulił chłopca mówiąc cicho. - Jestem z Ciebie dumny. - Spojrzałam na nich z lekkim uśmiechem oraz dodałam.- Chodźmy Nathan. - Powiedziałam cichawo i usłyszałam - Cześć Ann.. - Luke spojrzał na mnie swoimi tęczówkami. - Cześć..Luke.

piątek, 24 kwietnia 2015

Do you ever hear my calling?

Moja rozmowa z Katie wlokła się i ciągnęła aż do końca. Gdy zadzwonił do Nas telefon od Danielle abyśmy wpadły na Halę,tam gdzie zazwyczaj chłopcy mieli występ. Westchnęłam cichawo bo nie miałam ochoty,ale w końcu usłyszałam krótkie.
- Jedziesz i koniec! - Katie krzyknęła wzywając naszą mamę do popilnowania Theo oraz Harry'ego. W koncu mogłam się wyrwać. Ubrałam się swobodnie jak na mnie przystało i przywitałam z mamą dając jej wskazówki. Pożegnałam się z nią i odjechałam z Katie pod dom Danielle i Mason'a.
Wchodząc do środka skierowałam się do jadalnii gdzie ujrzałam małą Panienkę Jonas.
Uśmiechnęłam się do niej przywitając z nią jak i Danielle. Widząc ją uśmiechnęłam się szerzej oraz spojrzałam na obydwie siostry.
- Widzę,że nosisz obrączke. - Dodała Danielle. Słysząc to westchnęłam dodając tylko niemrawo i nerwowo.
- Nie chcę aby Tosia zauważyła. - Pomruczałam pod nosem coś aż nie znalazłyśmy się na miejscu wydarzenia. Katie prowadziła Nas przez długi korytarz wprost na Halę. Wchodząc na nią przypomniałam sobie wszystko jakby to było wczoraj. Słysząc pisk Danielle wchodzącej na scenę moim oczom ukazał się ten jak nie inny obr Widząc znajome mi twarze spuściłam wzrok i odwróciłam się mając nadzieję iż nikt z nich mnie nie zauważył.
- Oo Ann! - Krzyknął Jacob. Czy on zawsze musiał być takim idiotą? Odwróciłam się wymuszając uśmiech oraz podeszłam do sceny zerkając na całą trójkę,jednakże mój wzrok w stronę byłego męża był mi obojętny.Nie chciałam mu pokazywać tego,że cokolwiek się nie stało będę jego. W sumie znaliśmy się od czasów licealnych.

- No hej. - Pomachałam im ukrywając się za Danielle. Mason przywitał się ze mną jak zwykle i nagle szybko wypalił.
- Oo Ann i obrączka? - Słysząc jego słowa zamarłam. Przecież wszyscy to słyszeli. Odchrząknęłam głośno śmiejąc się i dodając.
- Och Mason,wiesz,że nie jestem idealna i mogłam zapomnieć o niej. - Szybkim ruchem ściągnęłam swoją obraczkę robiąc głupi gest.W sumie co ja mogłam im powiedzieć? Antosia byłaby załamana gdyby wiedziała,że jej tatuś nigdy już do nas nie wróci. Za dużo zmarnowanych szans nas dzieliło jak i za dużo łączyło. Ale jedno było pewne - nigdy nie dało się wrócić.
Zauważyłam jak wszyscy się zaczynają śmiać. W końcu było z czego. Zawsze uwielbiałam się droczyć z Masonem i resztą aż w końcu moglam wybuchnąć śmiechem jak i oni. Spojrzałam na nich i na ich menadżera witając się z nim.Jednakże po chwili na scenę ponownie wszedł poważny Luke.
- Z czego się śmiejecie? - Zapytał chłopak stojąc obok Jacob'a i spojrzał na wszystkich.
- A,bo Ann zapomniała ściągnąć obrączkę. - Zaśmiała się Danielle. Ale zdziwiła mnie reakcja chłopaka. Zauważyłam na jego dłoni również obrączkę.Czy to coś oznaczało? Spojrzał tylko na mnie tym swoim wzrokiem,Wszyscy zamilki. Nigdy nie patrzał na mnie w ten sposób. Miał chyba nawet łzy w oczach. Zdziwiłam się,że mogłam go tym zranić.Ale zasłużył na to.
Opuściłam swój wzrok drapiąc się po głowie oraz dodałam po cichu zerkając na nich wszystkich prawie załzawionymi oczami.
- Muszę już iść. - Dodałam po cichawu wycofując się w stronę drzwi wyjściowych.I nagle nastała cisza przed burzą...







In the end will be fine.

    Tego dnia obudziłam się dosyć wcześniej niż zwykle. Poszłam wziąć szybki prysznic i zajrzeć czy dzieci śpią. Od czasu mojego rozwodu troszkę się pozmieniało. Wróciłam z New Jersey i zamieszkałam w rodzinnym Dallas. Nie mogłam znieść tego,że codziennie muszę tłumaczyć dzieciom co się stało i dlaczego się wyprowadziliśmy. Była dopiero 6:45 dlatego postanowiłam wrócić ubrana do sypialnii i zasiąść do nowej piosenki. Gdy coś wreszcie wpadło mi pod nos zaczęłam zapisywać to szybko.
Jednakże szybko mi się to znudziło.Skończyłam z pisaniem tekstów już dawno temu. Odrzuciłam notes za łóżko oraz włączyłam swój telewizor. Okryłam się różowymi poduszkami oraz wzięłam w ręce swoją kawę. Jednakże widząc coś w telewizorze szybko ją odłożyłam. Jak to możliwe? Widok był jednoznaczny. Mój były mąż i jego bracia..w trasie koncertowej? Kompletnie zamarłam. Jednakże postanowiłam oglądać dany fragment. Widząc w nim Lucas'a opuściłam wzrok oraz głęboko westchnęłam.
Parsknęłam cichawo wyłączając telewizor oraz weszłam do pokoju Nathan'a który już nie spał. Uśmiechnęłam się do niego oraz zeszłam zrobić mu śniadanie. Dość szybko zjadł swoje płatki. Postanowiłam zbudzić także Tosię,która miała iść do przedszkola. Wyrobiłam się z dziećmi i zawiozłam je i do przedszkola jak i do szkoły. Wracając do domu napotkałam się na siostrę.Postanowiłam zabrać ją do siebie na kawę. Wjeżdżając autem na podwórko zamknęłam automatycznie bramę. Uśmiechnęłam się wchodząc do domu i podziękowałam swojej pomocnicy za zajęcie się najmłodszym członkiem rodziny - Harry'm. Uśmiechnęłam się układając go w jego nosidełku oraz postawiłam wodę na kawę. A Katie? Jak to Katie,postanowiła go troszkę porozśmieszać. Co jej chyba nie wychodziło.
Wróciłam po piętnastu minutach z kawą. Spojrzałam na Katie śmiejąc się na co ona dodała krótko.
- Luke się odezwał? - Słysząc jej słowa usiadłam na kanapie obok dodając tylko ciche i obojętne.
- Nie. Zresztą czy to ważne. - Wzruszyłam obojętnie swoimi ramionami zerkając na nią. Ta jej mina mówiła wszystko. W końcu ona i Jacob stanowili wspaniałe małżeństwo. - Ann,wiem,że to dla Ciebie trudne. Zostałaś sama z dziećmi ale.. - Chciała już dokończyć ale szybko się wtrąciłam. - Ale znalazł sobie nową lalunię,wiem. Może nie jestem jego księżniczką z bajki i tyle? - Parsknęłam cichawo zerkając na Harry'ego oraz na swoją obrączkę którą miałam na palcu. W końcu ciągle ją nosiłam,a ból jaki mi został to tylko jedno zdjęcie znajdujące się na ścianie w salonie.


~ ♣ ~